🦊Metoda Lisa, czyli jak przyciągamy czytelników do biblioteki🦊
Nasza biblioteczna dewiza jest bardzo prosta:
👉 Przyjdź. Nie musisz od razu czytać.
My naprawdę w to wierzymy. Wierzymy, że prędzej czy później książka sama „znajdzie” swojego czytelnika. Może to być za pierwszym razem, może dopiero po kilku wizytach, ale zawsze nadejdzie taki moment, kiedy ręka sięgnie po właściwą lekturę. A naszym zadaniem – jako gospodyń biblioteki – jest stworzyć takie miejsce, które będzie zachęcać do przychodzenia, zatrzymywania się i bycia razem.
Z czasem zaczęliśmy żartobliwie mówić, że mamy własną „Metodę Lisa” – czyli zestaw trików, sprytnych pomysłów i kreatywnych rozwiązań, które działają lepiej niż najpoważniejsze regulaminy i nakazy. To dzięki nim nasza biblioteka stała się miejscem pełnym życia i energii.
1. Wystrój z pomysłem, nie z budżetem
Nie mamy wielkich pieniędzy na wyposażenie – i nigdy nie mieliśmy. Ale mamy wyobraźnię. A ta czasem wystarcza za cały grant.
Nasza biblioteka od początku była pełna przyciągających wzrok drobiazgów: stara maszyna do pisania, plakaty, rekwizyty z kółka teatralnego, które kiedyś prowadziłyśmy, albo manekiny w przebraniu. Wszystko to sprawia, że wchodząc do nas, nigdy nie ma się poczucia „nudnej czytelni”.
I choć przez długi czas nasz budżet na wystrój wynosił… 50 zł (tak, wystarczyło tylko na okleiny na stoły!), to i tak udało się stworzyć miejsce przytulne i pełne charakteru. Zwykłe szkolne meble, kilka prywatnych gadżetów i pomysł – to naprawdę działa. Teraz mamy trochę więcej środków dzięki projektom i funduszom, ale klimat pozostał ten sam: kolorowy, ciepły i nieprzewidywalny.
2. Kącik czytelniczy – nasze serce
Biblioteka musi mieć swoje serce. U nas jest nim kącik czytelniczy.
Na początku stanęły tam zwykłe fotele, podarowane nam przez kolegę z pracy. Teraz mamy już nowsze meble, ale idea pozostała ta sama: miejsce, gdzie można usiąść, odpocząć, poczytać albo po prostu pogadać. Ten kącik przyciąga jak magnes – dzieciaki uwielbiają się w nim chować z książką, a dorośli złapać chwilę oddechu między lekcjami.
3. Flipchart, czyli biblioteczna tablica wolności
Kolejny niepozorny element, który robi furorę, to… flipchart. Dostałyśmy go od znajomej koleżanki z pracy i od tego czasu stał się jednym z najważniejszych punktów w bibliotece.
Na tablicy dzieci tworzą własne plakaty, hasła, rysunki, komentarze i zachęty do czytania. Mogą się wyrażać – a to sprawia, że czują się współgospodarzami przestrzeni.
4. Nasze książkowe filozofie
W kwestii książek mamy kilka zasad, które są z nami od lat:
-
Dary są bezcenne – ponad połowa naszego księgozbioru to prezenty. Dzięki temu mamy mnóstwo świetnych tytułów, które inaczej nie trafiłyby na nasze półki.
-
Nowości ponad wszystko – jeśli mamy wybór: wydać na wyposażenie czy na książki, wybieramy książki. To one są sercem biblioteki.
-
Kontrowersje mile widziane – nie odrzucamy tytułów, których inne biblioteki się boją. Tak, mamy Rodzinę Monet. Bo wierzymy, że nawet „kiepska książka” może być początkiem przygody z literaturą. Badania potwierdziły to, co czułyśmy od dawna – droga do ambitniejszych książek często zaczyna się od lekkiej lektury.
-
Półki tematyczne zamiast alfabetycznych – układamy książki według tematów: zwierzęta, detektywi, fantastyka. Dzięki temu uczniowie od razu trafiają do tego, co ich najbardziej kręci.
5. Wabiki i smakołyki
Książki książkami, ale trzeba też pamiętać o… brzuchach. U nas świetnie sprawdzają się kulinarne niespodzianki: truskawki, śliwki, czekolada, cukierki, herbatka z okazji Miesiąca Bibliotek Szkolnych, a nawet pesto z rukoli czy wafle z miodem.
Do tego dochodzą kalendarze adwentowe, zadania dnia czy tygodnia, karty pracy, QR-kody i szyfry. Za ich wykonanie są drobne upominki, pochwały, a czasem losowanie większych nagród. To działa – dzieci lubią mieć misję i nagrodę.
6. Gry i zabawa
Biblioteka nie musi być cicha. Wręcz przeciwnie! U nas świetnie sprawdzają się:
-
planszówki i karcianki, w które można pograć na przerwach,
-
escape roomy – wirtualne (Genially, Google Forms) i tradycyjne,
-
BookCraft i inne pełnowymiarowe gamifikacje,
-
mini-challenge i biblio-challenge – krótkie wyzwania, które wciągają uczniów na dłużej.
7. Stroje, role i teatr
Lubimy wcielać się w różne postacie. Byłyśmy już księżniczką, Kopciuszkiem, Pocahontas, gospodynią, kłamczuchą, diabłem, złą macochą, tygrysem… Lista jest długa i wciąż rośnie. Przebieranki sprawiają, że biblioteka nabiera teatralnego charakteru – dzieciaki kochają ten element niespodzianki i zabawy.
8. Moc obrazu: zdjęcia, filmy, grafiki
Żyjemy w kulturze obrazu, więc i my mocno stawiamy na multimedia.
-
Canva – tak, to oklepane narzędzie, ale używamy go naprawdę do wszystkiego i często w niestandardowy sposób.
-
Fotografia – sleeveface, żywe okładki, konkursy fotograficzne.
-
Wikimedia Commons – wrzucamy tam nasze zdjęcia, ucząc dzieci odpowiedzialności i otwartości.
-
Memy – lekkie, zabawne, biblioteczne – zawsze chwytają.
-
Filmy – krótkie bibliomotywatory, wideoklipy, rolki dokumentujące nasze akcje. Na przerwach dzieci z radością oglądają nasze własne produkcje.
9. Wspólnota i relacje
Biblioteka to nie tylko książki – to przede wszystkim ludzie. Dlatego dbamy o:
-
czytanie na głos – starsi czytają młodszym, a młodsi starszym,
-
zaangażowanie nauczycieli – kiedy uczeń widzi swojego nauczyciela w bibliotecznej roli, działa to jak najlepsza zachęta,
-
wolontariat biblioteczny – dzieci pomagają, organizują, czują się częścią czegoś większego.
10. Ekologiczne i społeczne projekty
Lubimy, kiedy biblioteka wychodzi poza swoje mury i działa dla świata. Dlatego bierzemy udział w takich akcjach jak Zostań CzEKObohaterem, Jabłonki -Kwitnąca szkoła czy Drzewo Franciszka.
Metoda Lisa w praktyce
Tak właśnie wygląda nasza „Metoda Lisa” – sprytna, różnorodna, kolorowa. Trochę zabawy, trochę powagi, dużo pasji i serca. Czasem wystarczy 50 zł na okleiny, czasem pożyczony fotel, czasem flipchart od koleżanki. Najważniejsze, żeby była w tym energia i przekonanie, że biblioteka to nie tylko półki i regały.
Bo biblioteka to naprawdę Centrum Wszystkiego.


Komentarze
Prześlij komentarz