Do wykonania kart motywacyjnych (czy też, jak kto woli, kart inspiracji) miałam podobną motywację, jak w przypadku kart wartości - ich cenę. Jestem co prawda gadżeciarą i kupuję do pracy wiele za dużo (samych kart metaforycznych mam 6 różnych talii), ale akurat kilkaset złotych na karty inspirujące uczniów do działania nie zamierzałam wydawać. Zwłaszcza, że te dostępne w Internecie są albo typowo skierowane (także w doborze tekstów) do pracowników korporacji, albo mają konotacje anielskie i leżą niedaleko kart Tarota... Zatem tradycyjnie - stare gazety, papier ksero, nożyczki i klej. I można działać. Mamy kilka opcji: a) całkowicie wykonać je z uczniami - czyli poszukiwać obrazków, ciąć, naklejać, szukać cytatu, drukować lub wpisywać ręcznie; b) wykonać je do momentu umieszczenia na nich obrazka - kwestię doboru cytatu pozostawić uczniom; c) wykonać je całkowicie samodzielnie. Ja postawiłam na dwie ostatnie opcje. Z klasami (różnymi) spotykam się rzadko i nie byłabym w stani...