✎Blackout poetry, czyli legalne bazgranie w podręcznikach✎
Są takie biblioteczne działania, które z pozoru wyglądają bardzo niepozornie. Trochę starych książek, kilka markerów, trochę ciszy przy stolikach… a po chwili okazuje się, że uczniowie siedzą kompletnie pochłonięci słowami.
Tak właśnie było u nas z blackout poetry.
Czym właściwie jest blackout poetry?
Blackout poetry (nazywane też czasem „poezją wymazywania”) polega na tworzeniu nowego tekstu z już istniejącego fragmentu książki czy gazety. Uczestnik wyszukuje pojedyncze słowa lub krótkie frazy, które tworzą nowy sens, a następnie zamalowuje resztę tekstu.
W efekcie powstaje jednocześnie:
- miniaturowy utwór literacki,
- praca plastyczna,
- i bardzo osobista interpretacja tekstu.
Choć dziś blackout poetry jest bardzo popularne w edukacji i bibliotekach, sama idea „poezji wymazywania” pojawiała się już wcześniej w literaturze eksperymentalnej XX wieku. Jednym z twórców kojarzonych z tą techniką jest amerykański pisarz i artysta Austin Kleon, który spopularyzował ją w swojej książce Newspaper Blackout. I trzeba przyznać — to naprawdę działa.
Jak zrobiłyśmy to w bibliotece?
Pracowałyśmy głównie z klasami ósmymi, ale szybko okazało się, że pomysł świetnie sprawdza się także u młodszych uczniów.
Wykorzystałyśmy:
- stare podręczniki,
- markery,
- cienkopisy, ołówki,
- czasem też pisaki w innych kolorach
Każdy uczeń dostawał gotowy fragment tekstu (jedną stronę wyrwaną z podręcznika) i miał za zadanie:
- odnaleźć interesujące słowa,
- stworzyć z nich nową wypowiedź,
- a następnie zamalować resztę tekstu.
I tutaj wydarzyła się bardzo ciekawa rzecz.
Po pierwszej grupie zauważyłyśmy, że uczniowie rozumieją ideę zadania… ale wykonują je bardzo ostrożnie. Zostawiali dużą część tekstu, delikatnie zamazywali pojedyncze słowa i trochę bali się „zniszczyć” kartkę. Efekt był bardziej notatkowy niż artystyczny.
Dlatego przygotowałyśmy prostą ściągę/instrukcję z przykładem pracy „przed i po”. Ponieważ pracowałyśmy na starych podręcznikach, mogłyśmy spokojnie pokazać uczniom, jak wygląda tekst:
- przed wyborem słów,
- i po mocnym, zdecydowanym zamalowaniu.
Do przykładu wykorzystałyśmy fragment Hobbita Tolkiena — i to był strzał w dziesiątkę 😊
Uczniowie od razu zobaczyli, że:
- można zostawić naprawdę niewiele słów,
- że „dużo czerni” daje świetny efekt wizualny,
- i że cała praca może wyglądać bardziej jak małe dzieło graficzne niż szkolne ćwiczenie.
Po pokazaniu przykładu kolejne prace były zdecydowanie odważniejsze, ciekawsze i bardziej twórcze.
Nasza mini instrukcja dla uczniów
Przy stolikach zostawiłyśmy też krótką instrukcję:
✒️ Jak stworzyć własny blackout poem?
- Przyjrzyj się tekstowi, który otrzymałeś.
- Poszukaj słów, które tworzą ciekawy nastrój, historię albo obraz.
- Zaznacz wybrane słowa.
- Przeczytaj je po kolei — sprawdź, czy tworzą nowy sens.
- Zamaluj wszystkie pozostałe fragmenty tekstu.
- Możesz dodać wzory, ilustracje albo elementy graficzne.
- Nadaj swojej pracy tytuł.
Proste? Bardzo.
A jednocześnie zaskakująco wciągające.
Dlaczego warto?
Lubimy takie działania, bo blackout poetry:
- rozwija kreatywność,
- oswaja uczniów z tekstem,
- pokazuje, że literatura może być zabawą i eksperymentem,
- daje przestrzeń także uczniom, którzy „nie lubią pisać”,
- łączy słowo z działaniem plastycznym,
- uczy selekcji i uważności na język,
- i daje drugie życie starym książkom oraz podręcznikom.
A przy okazji… naprawdę wycisza.
Na naszych zajęciach było momentami tak cicho, że aż podejrzane 😉


Komentarze
Prześlij komentarz